poniedziałek, 29 grudnia 2014

No i przyszedł czas na normalny post...

Cześć. Może jestem trochę naiwny myśląc, że zaraz ktoś przybędzie znikąd i da mi szanse na lepsze życie. Nawet nie może. Na pewno! Jednak człowiek może sobie czasami pomarzyć prawda. Wypadałoby napisać co jest tego przyczyną ale myślę ,ze to za wcześnie. Wolę na razie abyście poznali bardziej moją osobę a nie historię mojego życia. A z resztą. Kto mnie tu k**wa zna! Niech będzie....


Urodziłem się w zimny listopadowy poranek. Z tego co słyszałem, akurat w tym dniu spadł pierwszy śnieg. Nie wiem czy był to jakiś znak czy nie. Wiem tylko ,ze dla mnie oznacza to zje**ne życie. Nie chce cały czas zanudzać dlatego przejdźmy do rzeczy.
Gdy miałem 3 miesiące okazało się, że mój "ukochany tatuś" w ogóle mnie nie kocha. Tak naprawdę to mnie nie boli tak bardzo ale to, że olał moją matkę i zostawił ją na pastwę losu już tak. Przez to jedno nic nie znaczące dla mnie wydarzenie wpłynęło na mnie to co się dzieje ze mną teraz. Dzięki niemu straciliśmy cały dorobek, który zawdzięczać powinienem w większości mojej matce. To ona się starała, ona chciała jak najlepiej, to ona chciała abym był najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem. Niestety nie każdy ma to co by chciał. Tak własnie jest w moim przypadku...

Gdy już ojciec pozbawił Nas wszystkiego, musieliśmy przeprowadzić się do dziadka. Pewnie wyobrażacie sobie pełnego radości i uśmiechu człowieka z siwą brudkom i założonymi okularami. Taki on jednak nie jest. Wielki zgarbiały grubas o niewielkich szarych oczach z powykrzywianą i czerwoną gębą od alkoholu. Tak własnie można go opisać. Nosił rzeczy te same przez kilka dni, a może nawet tygodni. Nie przyglądałem mu się uważnie lecz zawsze był podobnie ubrany (szara koszulka, przetarte jeansy i czarne skarpety). Typowy dla jego urody styl, który tylko go postarzał i poszerzał jego sylwetkę. Nie wiem dlaczego ale nawet inaczej sobie teraz swojego dziada nie wyobrażam. Dla mnie ten odłam rodziny zawsze będzie kojarzył się ze srogością i brzydkim wyglądem.
U dziadka nigdy nie było miło. Od kiedy skończyłem sześć lat wszystko pamiętam więc od tego momentu spokojnie mogę zaczynać swoją opowieść.

Na tym zakończę tego posta. Od następnych będę pisał to co się działo aż do dnia dzisiejszego z moim życiem. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i zrozumie, że gdy ma się dach nad głową, co jeść i uśmiechniętego członka rodziny to znaczy, że jest prawie najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz